Tematyka - to opowieść o biednej wiejskiej dziewczynie, Balladynie, którą ambicja, żądza władzy, a następnie strach przed jej utratą, doprowadziły do szeregu zbrodni. Gdy wreszcie zdobywa najwyższe miejsce w kraju - zostaje królową - dosięga ją ręka boska (ginie rażona piorunem), bo w baśni zło musi zostać ukarane.
[Refren: maszaitsme]Na moim boisku szkolnym i bez pieniędzyGapiłem się wtedy wolny na księżycGdyby tamten ja mógł temu wysłać faksNa moim boisku szkolnym i bez pieniędzyGapiłem się wtedy wolny na księżycGdyby tamten ja mógł temu wysłać faksMógł temu wysłać faks[Zwrotka 1: Quebonafide]Albo list jak Flexxip, dać mu parę lekcjiLekcji ze zdziwienia, bo ten skurwiel teraz nie zna nic prócz presjiLeki NDRI, ciągi zmian percepcjiPocałunki śmierci, nie odróżniam życia już od gry PlayStationTo zaczyna męczyć, gdy zamykam oczyWidzę Meksyk, potem moją twarz, jak krwawiBlok z Aleksy, walizki pieniędzy, stary magnetowid, kobiety i zdradyUśmiechniętych kumpli, kiedy wybiegamy na boisko w sześciuNagle całość znika, a te iskry dzisiaj będzie ciężko wskrzesić jak ognisko w deszczu, yo[Refren: maszaitsme]Na moim boisku szkolnym i bez pieniędzyGapiłem się wtedy wolny na księżycGdyby tamten ja mógł temu wysłać faksMógł temu wysłać faksNa moim boisku szkolnym i bez pieniędzyGapiłem się wtedy wolny na księżycGdyby tamten ja mógł temu wysłać faksMógł temu wysłać faks[Zwrotka 2: Quebonafide]Zapytać, jak z pustym portfelem ma kupić łańcuszek ze srebraJak to jest się budzić przy ciele jednej z tych modelek, której widać żebraPowiedzieć, jak czas mu odfruwa, przypomnieć, że choć częściej lataTo kiedyś żebrał na FlixBusa, a nie szukał haju w każdym kraju świataPokazać tę drogę przez ciernie, ulice, gdzie wszystko jest szareTo bagno, przez które przeszedłem, żeby wziąć do ręki ten jebany diamentNa koniec podkreślić, że to dobra pora, by skończyć to z szumemBo był tylko jeden kierunek i mogę czuć dumę, bo żyłem jak umiem, Que[Refren: maszaitsme]Na moim boisku szkolnym i bez pieniędzyGapiłem się wtedy wolny na księżycGdyby tamten ja mógł temu wysłać faksMógł temu wysłać faksNa moim boisku szkolnym i bez pieniędzyGapiłem się wtedy wolny na księżycGdyby tamten ja mógł temu wysłać faksMógł temu wysłać faks[Zwrotka 3: Quebonafide]A gdyby ten ja mógł tamtemu wysłać faksOpowiedziałbym o wszystkim, czego dziś mi brakNie wszystkie perspektywy, które widzisz, musisz braćI gdybym mógł, to bym zaczął tak:Wytłumaczył mu, że czasem nawet nieświadomieRobił krzywdę i że krzywda miewa różną formęŻe ludzie koło mnie mogą być interesowni jak skurwysynKtóry okradł mnie przy elektrowniWytłumaczyłbym, że kompleks się nie bierze znikądI że ciężko się go pozbyć, słysząc tylko chichotI że miłość to jest chemia, którą kończysz bliznąMiędzy ludźmi, nie tylko kobietą, mężczyznąŻe Ci ludzie w małym mieście, którzy chcą, bym upadłTo jest tylko płytka zawiść i to łatwa sztukaSię z nią godzić, nic nie robić, tak jest łatwiejZrzucić ją na ojca, matkę albo trudny start, ejNie chcę tego gówna za nic, gdy wychowam dzieckoBędę starał się odgrodzić, bracie, grubą kreskąPewnie czasem ta wrażliwość to moje kalectwoNastępstwo między manią a depresjąWeź mi nie projektuj życiaCo pogadasz, to pogadaszJak chcesz, żebym Cię usłyszałWysuń głowę poza szlaban, yo
Ref: Daj mi swe usta, pokaż swe ciało Dziś Ciebie zakręcę, bo ciągle mi mało Daj mi co zechcesz, nie proszę o więcej Ja tylko chciałbym skraść Twoje serce Więc daj mi swe usta, pokaż swe ciało Dziś Ciebie zakręcę, bo ciągle mi mało Daj mi co zechcesz, nie proszę o więcej Ja tylko chciałbym skraść Twoje serce. 2.

Rany julek, co to był za kwiecień! Gdyby ktoś powiedział mi, że tyle wrażeń uda mi się upakować w jednym miesiącu, to... nie wiem czy bym uwierzyła. A jednak. Zapraszam na krótkie podsumowanie wybranych tylko aspektów, bo mam za sobą przeżycia na trzy takie posty a nie jeden ;P Kolejność chronologiczna! Najlepszy zakup Kwiecień przepracowałam właściwie w całości na stażu cząstkowym w placówce, do której mam pięć kilometrów (w przeciwieństwie do mojego standardowego miejsca pracy, do którego mam parę minut spaceru). Wymyśliłam sobie, że rano będę tam dojeżdżać autobusem, ale wracać będę pieszo. Żeby umilić sobie taki godzinny marsz postanowiłam dać drugą szansę audiobookom, tym razem pod postacią aplikacji Storytel. Wcześniej nie lubiłam tej formy, a obecnie na pięć przeczytanych przeze mnie w tym roku książek tylko jedna była w papierze: więcej o tej przemianie napiszę Wam w czerwcu, w kolejnym kulturalnym podsumowaniu Super Extra Mega Hiper Culture & Talent Experience (kocham nawet samo pisanie tej nazwy ;D). Storytel oferuje dwa tygodnie za darmo, a potem abonament w wysokości niecałych 30 zł miesięcznie – i jest to zakup, który wyciskam do ostatniej kropelki jak cytrynkę! Wielkie high five dla mojej współlokatorki, bez której pewnie bym się wcale nie zdecydowała. Najważniejszy wpis Wpisem, który bez dwóch zdań zaliczył najwięcej wyświetleń było porównanie składów dwóch kosmetyków: ekskluzywnego serum „Unicorn Essence” marki Farsali oraz jego niezbyt subtelnej imitacji: „Unicorn Tears” od Wibo. Do napisania tekstu zainspirowała mnie Adrianna Grotkowska i to jej właśnie zawdzięczam ogromny zasięg tego posta, bo szturm na blogu zaczął się od jej udostępnienia na Insta Stories mojego artykułu! Wątpię, by Ada to czytała, ale z tego miejsca chciałabym jej ogromnie podziękować <3 Największy sukces (powyższą galerię wybrałam, bo dzięki Sarze z bloga Shidless załapała się tu także moja uśmiechnięta mordka :D przewińcie w lewo) Meet Beauty Conference było imprezą, na którą marzyłam wybrać się już od dawna. W tym roku na szczęście marzenie wreszcie się ziściło. I to w jakim stylu! Zacznę od tego, że brak mi słów na to jak świetnie zorganizowane było wydarzenie. Mam do niego tylko dwa zarzuty: jeden maleńki, a drugi bardzo subiektywny z którym pewnie mało kto się zgodzi. Cała reszta? Z mojej strony litania pochwał. Nie mam aż tak dużo imprez typowo blogerskich do porównania (dwie edycje See Bloggers i... Blogowigilię? :D), ale byłam na masie innych konferencji i wydarzeń podobnego typu, a widzę tutaj ogromną przepaść między tym jak było i tym jak czasem niestety bywa ;) Dla całej ekipy odpowiedzialnej za zorganizowanie konferencji WIELKIE gratulacje. Organizacja oraz NIESAMOWITE prelekcje na sali głównej to był totalny sztosik. Mój zarzut numer jeden to torby. Moim zdaniem są po prostu bardzo brzydkie. Nie chcę się nad nimi znęcać, bo na pewno nie będzie to dla nikogo miłe do czytania. Uważam jednak, że kobieca postać na nich przedstawiona ma tak dziwne, „grube” rysy twarzy oraz dłonie, że na każdej z nich wygląda jak mężczyzna przebrany za kobietę. I to z chorobą Gravesa-Basedowa (wytrzeszcz i obrzęk). Na koniec dodam, że temat ten jest dla mnie mało ważny, bo na drugiej stronie torby są już zdecydowanie ładniejsze ilustracje i tak zamierzam ją nosić. Bo w kwestii wymiarów, projektu, surowca wykonania są super! Drugi mój zarzut to warsztaty. Każdego dnia trzy strefy (makijaż, włosy, paznokcie) oferowały odbywające się kilkukrotnie w ciągu dnia zajęcia, na które obowiązywały zapisy: z ograniczeniem do dwóch warsztatów dziennie dla każdej blogerki (super rozwiązanie!). Problem mam przede wszystkim z formą poszczególnych warsztatów. Nie wiem, czy powinnam wchodzić w szczegóły, bo były one na tyle oddalone od wyznawanych przeze mnie wartości, że w sobotę celowo nie zapisałam się na żadne, a w niedzielę wybrałam się na dwa i siłą rzeczy żadnego innego nie widziałam. Więc de facto osobiście mnie na większości z tych zajęć nie było, a wiedzę o ich formie i przebiegu czerpię w dużej mierze z drugiej ręki. Z tego co udało mi się ustalić, większość warsztatów polegała niestety na prezentacji oferty danej marki: makijażowej, pielęgnacyjnej, paznokciowej. O ile wiem, żaden panel makijażowy nie oferował zdobywania praktycznych umiejętności, a jedynie prezentację makijażu na jednej modelce i omawianie oferty marki. Tu nasuwa się pytanie. Czy mam zbyt wysokie oczekiwania? Na pewno wpływ na moją opinię wywiera fakt, że kiedy na spotkaniu MayBe Beauty miałyśmy zapoznać się z ofertą marki L'Origine, na stół w kawiarni wjechały lustra, oświetlenie, kosmetyki, akcesoria, a nawet demakijaż: wszystko, abyśmy mogły faktycznie coś przećwiczyć w czasie rzeczywistym. Więc może moja perspektywa jest skrzywiona właśnie przez to. Natomiast jeśli tak duża liczba stanowisk jest już mniej realna, to może zajęcia w parach, z malowaniem się nawzajem? A jeśli nie, to uważam, że podstawą powinno być uściślenie opisów warsztatów zanim się na nie zdecydujemy – tak, żeby w razie czego iść na nie świadomie i nie tracić czegoś ciekawszego. Oczywiście w temacie makijażu można by pójść w tematy praktyczne, ale niezwiązane z samą aplikacją makijażu: na przykład z analizy kolorystycznej, może nawet na temat składów kosmetyków kolorowych? Albo z robienia zdjęć makijażom? Albo z makijażu pod kręcenie filmów na YouTube? W ofercie pielęgnacyjnej jedne z zajęć były właściwie wyłącznie prezentacją marki, a drugie były chyba najbardziej praktycznym warsztatem na całej konferencji: pozwoliły na stworzenie własnego kosmetyku do pielęgnacji ciała. W temacie paznokci jeden z warsztatów był rzeczywiście praktyczny, drugi w całości teoretyczny i to skupiony na prezentacji jednego z nowych produktów. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że oba wymienione wyżej warsztaty praktyczne były bardzo, bardzo podstawowe (na których zajmujące się daną tematyką blogerki nie mogły się niczego nowego nauczyć), to układa nam się taki przedziwny obraz, w którym: ja jako autorka bloga pielęgnacyjnego nie zapisałam się na żadne związane z tym warsztaty i sądząc po relacjach koleżanek - nie żałuję; przynajmniej część znanych mi blogerek poszło na warsztaty w „swojej” strefie, gdzie może i spędziły miło czas, ale jednak zobaczyły „powtórkę z rozrywki” z tego, czym zajmują się na co dzień; fanki kosmetyków mineralnych poszły na poświęcone im warsztaty, gdzie... prezentowano im na przykład metody nakładania kosmetyków mineralnych; blogerki włosowe w ogóle nie miały „swojej” strefy... Tu pojawia się kolejny zgrzyt. Brak strefy włosowej jest w moim odczuciu minusem małym, ale istotnym. Jeśli mamy cztery kategorie blogów i trzy z nich mają związane ze swoimi zainteresowaniami warsztaty, a jedna grupa nie... to chyba nie jest to tak do końca idealnie. A skoro reszta wydarzenia była taka perfekcyjna, to aż chce się do tego standardu dążyć ;) Jak rozwiązać problem warsztatów? Pierwsze i najważniejsze: opisy warsztatów powinny precyzować to, co faktycznie się na nich obędzie. Po drugie: jasne oznaczenia „poziomu zaawansowania” na warsztacie. Rozdzielmy zajęcia dla początkujących od zajęć dla starych wyjadaczek i tym ostatnim też spróbujmy coś zaproponować :) Po trzecie: a może by tak strefa włosowa? Zajęcia dla początkujących o rozpoznawaniu porowatości włosów i podstawach dobierania kosmetyków, a dla zaawansowanych warsztaty z tworzenia własnego maceratu, mieszanki do olejowania albo wcierki? Myślę, że przy każdym typie warsztatu znalazłyby się blogerki, dla których poprowadzenie ich byłoby spełnieniem marzeń i po prostu zaszczytem. Ja sama pisząc te słowa mam tyle pomysłów na warsztaty pielęgnacyjne że szok! :D Dobra, koniec narzekania. Zdania wyjaśniające moje krytyczne stanowisko łatwo piszą się same, a nie chcę żeby akapit pełen pochwał na początku został zapomniany przez powyższą krytykę. Praktycznie wszystko to, co leżało w gestii organizatorów było dopięte na ostatni guzik. Zarzuty odnoszą się bardziej do tego, co oferują odpowiedzialne za warsztaty marki i ich przedstawiciele – moim marzeniem jest, by wymagać od nich więcej :) Narzeka mi się tym gorzej, że na Meet Beauty przeżyłam jedno z największych wyróżnień w moim życiu. Widziałyście zdjęcie na początku tekstu, więc wiecie o co chodzi ;) W głosowaniu przeprowadzonym wśród blogerek zgłoszonych na Meet Beauty (zarówno 300 szczęściar, które się dostały, jak i tych którym zabrakło trochę farta) mój blog zdobył nagrodę dla Najlepszego Bloga w Kategorii PIELĘGNACJA. Mój. Blog. Zdobył tę nagrodę. Słuchajcie, nie wiem co tu się zadziało. Wiem tylko, że nie mogłoby się to stać zarówno bez głosów blogerek, jak i bez... wejść, komentarzy, lajków i poleceń od Was, moich Czytelniczek i Czytelników. Z całego serca dziękuję Wam wszystkim. Jesteście najlepsi. Wielkie gratulacje dla nagrodzonych w pozostałych kategoriach: NAJLEPSZY BEAUTY BLOG 2018 - Basia Blog NAJLEPSZY BEAUTY INSTAGRAM 2018 - mrsgasky NAJLEPSZY BLOG/VLOG/INSTAGRAM W KATEGORII MAKIJAŻ - aGwer NAJLEPSZY BLOG/VLOG/INSTAGRAM W KATEGORII PAZNOKCIE - Cienistość NAJLEPSZY BLOG/VLOG/INSTAGRAM W KATEGORII WŁOSY - Anwen Największe odkrycie Jeśli nie macie konta na Instagramie i/lub nie obserwujecie tam Kosmeologiki, to teraz macie kolejny powód by to zmienić! Po Meet Beauty obejrzałam vloga Pauliny i... przepadłam. Dotarło do mnie, że chciałabym robić takie rzeczy i że może sprawiać mi to większą frajdę niż dotąd sądziłam. Ogólną chęć założenia kanału mam od dawna, ale dzięki Paulinie i dzięki przeżyciom na Meet Beauty zyskałam nowy przypływ motywacji. Są już nawet pierwsze rezultaty! <3 Ponieważ na ten moment o tworzeniu treści wideo wiem tyle co nic, Paulina poradziła mi rozpoczęcie nauki na krótkich formach: takich jak maksymalnie minutowe filmy, które można dodać na Instagramie. Więc na pełnym spontanie rozwiesiłam prześcieradło, telefon włożyłam do pudełka na chusteczki higieniczne i nagrałam filmik ;O Nie wiem jak często będę miała możliwość pobawienia się tą formą, zwłaszcza że tekst ten publikuj na samym początku mojego dwutygodniowego urlopu. Ale docelowo chciałabym złapać jakiś „flow” i przekuć go w jakąś regularność: może nie co tydzień, ale co dwa? Brzmi realnie! Co Wy na to? Widziałyście? Jak wrażenia? A może w ogóle Was to nie interesuje? Najlepszy moment Jak wiecie albo nie wiecie, dzięki spotkaniom MayBe Beauty (nie mylić z konferencją – to inne super wydarzenie, ale na mniejszą skalę :)) poznałam osobiście kilka dziewczyn prowadzących blogi urodowe i to w Trójmieście (oraz okolicach - pozdro, Karo :D). Takie spotkania ze sponsorami jak MayBe Beauty odbywają się jednak dość rzadko, ogranicza je też rekrutacja, a my i tak nigdy nie możemy na nich poruszyć choćby 10% gotujących się w nas tematów, bo czas na nich mija jak w przyspieszonym tempie ;) Słowem: było nam mało. Zaczęłyśmy się więc spotykać poza „zlotami” blogerskimi, tak normalnie, jak z koleżankami: w kawiarni albo na jedzeniu. Oczywiście, siłą rzeczy te spotkania są blogerskie w tematyce: wreszcie mamy z kim wymienić informacje na temat RODO albo SEO, ponarzekać powymieniać się informacjami o zmianach w algorytmach serwisów społecznościowych, wymienić się niechcianymi kosmetykami albo odlewkami tych chcianych ;) Jest tak super, że ach! No i słuchajcie. W kwietniu odważyłam się i zaprosiłam dziewczyny do mnie. Dodam, że dla siebie mam tylko jeden (nie za duży) pokój oraz dwa koty na które Iza ma alergię ;D Ale wiecie co? To jest nieważne. Ważne, że było mega, że buzie nam się nie zamykały i oczywiście milion tematów został na kolejne spotkania, że pyszną pizzę z Czerwonego Pieca przebiło tylko boskie ciasto buraczane Pauliny, że Basia wciąż jest naszą niekwestionowaną królową odsypek i że na pewno jeszcze się tak spotkamy – oby tym razem jeszcze z Justyną :) To co, laski, kto teraz zaprasza? ;D *** I co powiecie, moje drogie i moi drodzy*? Jeśli to nie był przełomowy (pod wieloma względami!) miesiąc, to ja nie wiem co nim jest ;D * Tato, buziaki!!! Pozdrowienia z wakacji! Ania

Wtorek dla seniora: "tylko nie mów mi o miłości" i poeci piosenki. 2020-02-18 ( wtorek ) 16:30. biblioteka raczyńskich, galeria atanazego, pl.Obejrzałam "tylko nie mów nikomu" i jest mi przykro, ale nie Tylko nie mów mi goodbye - tekś – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk. Minięcie się z chłopakami ze sztabu. Samotny wjazd wyciągiem na samą górę. Zapięcie nart i przejście na belkę. Znak od trenera, że mogę zaczynać. Odepchnięcie się od niej i nabieranie prędkości. Odbicie się od progu w odpowiedniej chwili. Kilka sekund lotu. Lądowanie. Robiłem to tyle razy. Na dobrą sprawę nie wiem, co mogło się popsuć w tym schemacie, że... Upadłem. Jednakże... Diagnoza i tak była w tym wszystkim najgorsza. „Zerwane więzadła i uszkodzona łąkotka”. Znowu... To znowu wróciło. Operacja. I to natychmiastowa, bo najlepiej nie zwlekać. Znów to samo – przykucie do łózka, potem mozolna rehabilitacja... Może w tym sezonie jeszcze wrócę. Ta kontuzja lepszej pory sobie wybrać nie mogła. Losie, dlaczego sobie tak ze mnie kpisz? Przecież Maren... Może jednak wszystko chce mi pokazać, że jednak nie jest mi przeznaczona? Że tylko się zawiodę, a ta kontuzja ma mnie przed tym przestrzec? Pfe! Nic z tych rzeczy. Przy niej czuję się w pełni sobą, czuję, że w końcu żyję pełną parą... Po operacji i wybudzeniu się ujrzałem twarze swoich kolegów z kadry i trenera. Wyrzuciłem ich jak najszybciej się dało – jedynym wyrzutkiem pozostał Tande, który dziś na nerwy działał mi jeszcze bardziej niż zawsze. - Stary! Narty do góry - zaśmiał się, a ja spojrzałem na niego z pobłażaniem. Te jego beznadziejne żarciki... - Maren się nie martw, naprawdę. Jak nie Ty, to ja ją uprowadzę. Tylko muszę dorobić się garnituru, bowiem jak porywać, to z klasą! Zażenowany wzniosłem oczy w stronę sufitu. Jego poczucie humoru to coś...tak potwornie niezrozumiałego. Ja wiedziałem, że on jest inny, ale aż tak bardzo? - Dobra, ja lecę. Mam ważną misję do wykonania. Nawet się nie ruszaj! - oznajmił, niemal nie rzucając się na drzwi. - Spoko, nie mam zamiaru - mruknąłem z ironią, przymykając oczy. W końcu miałem mieć spokój... Chyba się zdrzemnąłem. Ewentualnie znalazłem się w takim letargu, że kompletnie się wyłączyłem i cały świat przestał dla mnie istnieć. Czy sen, czy wyłączenie... Mniejsza, było lepiej. Trochę odetchnąłem, wyciszyłem się... Aczkolwiek nadal nie było dobrze. Do Maren nie odzywałem się od porannego treningu, a były to już w sumie godziny wieczorne – przynajmniej tak mi mówił zegar, który wisiał na ścianie naprzeciw mnie. Może dobijała się do mnie przez te godziny? Bała się, jak ja o nią, kiedy przez dłuższy czas nie dawała znaku życia? Nie wiem... A chciałbym wiedzieć. Nie miałem możliwości, aby dać jej znać, że jeszcze żyję, ale trochę się uszkodziłem – mój telefon został w torbie treningowej, która jest nie wiadomo nawet gdzie. Pewnie chłopacy troskliwie się nią zajęli... Znów leżałem z zamkniętymi oczami. To takie relaksujące i odprężające, a w dodatku...teraz mogłem sobie na to pozwolić. Więc leżałem i próbowałem ułożyć treść wiadomości, w której przepraszam pannę Ristad za to, że się tyle nie odzywałem, kiedy drzwi od sali się otworzyły. Przecież wyganiałem wszystkich! Wcześniej prosiłem! Tak bardzo mają moje zdanie w poważaniu... - Wyjdź - rzuciłem cierpko do przybyłej osoby, która chyba mnie nie posłuchała. Upewniłem się tego w momencie, kiedy schwyciła moją dłoń w swoją drżącą. Była mniejsza... Kobieca. Maren... Powoli otworzyłem oczy – przecież nadal nie miałem stu procentowej pewności, że wybudziłem się z przedłużonej drzemki. Może podświadomość próbuje mnie zaślepić, czy co? Jednak nie. To ona. Najprawdziwsza ona. Przerażona... Poświęciła się dla mnie – rzuciła wszystko i przyleciała tu. Zależy jej... Aczkolwiek... Który geniusz jej o tym powiedział? Czyżby Tande, który... Tak, to sprawka Daniela. Jednak ma łeb na karku. - Spieprzyłem to wszystko... Na najbliższe dwa miesiące jestem skazany na to - jęknąłem, głową wskazując na gips, który miał chronić moją nogę przez najbliższe tygodnie. - Jak mamy uciec? Kobieta westchnęła ciężko, zajmując miejsce tuż obok mnie. - Teraz się tym przejmujesz, tak? - siliła się na spokojny ton, ale widziałem, że zaraz pęknie. Zdenerwowało ją to. - Wiesz, co przeżywałam, jak Daniel powiedział mi, że upadłeś na treningu? - Maren... - Bałam się o Ciebie, idioto - wyszeptała, nachylając się nade mną. Jej oczy nieprzerwanie trzymały kontakt z moimi... Bała się. Bała się o mnie. - Bałam się, bo mówiłeś, jak bardzo ten sport jest niebezpieczny, a Ty teraz chcesz się zamartwiać tym pieprzonym ślubem?! Musiałem załagodzić jakoś tę sytuację. Skoro mam uszkodzoną nogę, to muszę działać inaczej... Trochę się uniosłem, aby mieć ułatwiony dostęp do jej ust. Od razu się poddała i złagodniała, a jej dłonie oplotły się wkoło mojego karku. Pomimo tego wybuchu namiętności czułem, że coś w niej nadal siedzi. I to nie tylko złość, bo bagatelizuję coś tak ważnego jak zdrowie. Podobno kobiety są wszechwiedzące, ale... Nie wiedziała. Chyba nie docierało do niej to, jak bardzo ją kocham. - Bałam się, bo Cię kocham - powiedziała mi to w usta. Po tych słowach poczułem się... Boże, nie jestem w stanie określić tej euforycznej mieszanki we mnie. Przy czymś takim ścisk żołądka i serce walące jak dzwon się chowa, naprawdę. - Nie chciałam nawet myśleć o tym, że stało Ci się coś poważnego... Cofnęła się, gładząc mnie po policzkach. Jej oczy błyszczały, a wargi krzywiły się ku górze w delikatnym uśmiechu. To, że ją kocham jest za oczywiste. Już od samego początku naszej znajomości czułem coś więcej. Coś, przed czym się broniłem – przecież ona zdecydowała, że rozstanie będzie dla nas czymś o wiele lepszym. Oczywiście, że wtedy kłamała, potrzebuje mnie, tak samo, jak ja jej... - Maren... Też Cię kocham... Kocham, jak wariat - złapałem jedną z jej dłoni w swoją, podtykając sobie pod usta. na pewno każda z Was tak się szczerzyła, czytając ten rozdział XD ten uśmiech to miód na serce!🌸💜 w końcu oboje to przyznali, co nie? niby tacy dorośli, ale o uczuciach to żodyn godoć ni umie :v
Tekst piosenki Malutka daj mi szansę Z tej jednej nocy każdy moment pamiętam Twój piękny uśmiech, dłonie miękkie jak jedwab W błękicie oczu pragnę znowu utonąć Wziąć Cię do tańca aby zapach Twój chłonąć Chciałbym do ucha wyszeptać Ci skarbie Że chociaż niewiele mam, to wiem Lecz uchyliłbym Ci kawałek nieba Oddam serce zepsute swe Tę piosenkę właśnie ono śpiewa
(Sylwia) Zadajesz czasem pytanie Czy tak naprawdę, to wszystko ma sens? A gdy dostaniesz odpowiedź może się zdarzyć że nie prawdą jest, Starasz się jakoś zrozumieć, dlaczego tak szybko każą Ci biec, A może lepiej poprostu, zatrzymać to wszystko i nie spieszyć się. Refren (Sylwia) Za plecami cały świat, dla nas nie ma dziś tu miejsca, razem odchodzimy w dal, tylko jeden mały gest tyle trzeba nam do szczęścia chce Ci dzisiaj wszystko dać. Za plecami cały świat, coraz więcej mamy szczęścia razem tylko ty i ja, tylko jeden mały gest, tyle trzeba nam do szczęścia to jest właśnie sekret nasz. Refren (Jaś) Za plecami cały świat, dla nas nie ma dziś tu miejsca, razem odchodzimy w dal, tylko jeden mały gest tyle trzeba nam do szczęścia chce Ci dzisiaj wszystko dać. Za plecami cały świat, coraz więcej mamy szczęścia razem tylko ty i ja, tylko jeden mały gest, tyle trzeba nam do szczęścia to jest właśnie sekret nasz. (Jaś) Tyle razy chodzi Ci po głowie, coś co nie daje Ci spokoju, w końcu chciałabyś moc uwolnić się czekam kiedy w końcu przyjdziesz do mnie, uwierz pozwolę Ci zapomnieć teraz możesz już to wszystko mieć. Refren (Sylwia i Jaś) Za plecami cały świat, dla nas nie ma dziś tu miejsca, razem odchodzimy w dal, tylko jeden mały gest tyle trzeba nam do szczęścia chce Ci dzisiaj wszystko dać. Za plecami cały świat, coraz więcej mamy szczęścia razem tylko ty i ja, tylko jeden mały gest, tyle trzeba nam do szczęścia to jest właśnie sekret nasz. Pamiętasz nas, jak wcześniej, jak wcześniej Jak wcześniej Daj mi znak (Czasami serio brak mi, brak mi) (Nie chcę Ciebie tracić, tracić) (Czasami kogoś brak Ci, daj mi) (Daj mi znak) Przy tobie czułem się jak u siebie Mogłem zmienić ten świat Dziś tęsknie Czy tez tak masz? Pamiętasz nas jak wcześniej, jak wcześniej Daj mi znać Wieki nie było takiego wpisu, ale ja się stęskniłam za formułą. Uwielbiam polecajki innych, a mam wrażenie że czasami takie treści porozrzucane gdzieś umykają. Tu będzie to ładnie uporządkowane. Tylko uprzedzam- będzie spory misz-masz! Może nie książka, ale cała saga Malowany człowiek – dawno nic mnie tak nie wciągnęło. Może to zabrzmi dziwnie, bo mamy maj, a ja pierwszy tom zaczęłam czytać w październiku, ale w tzw. międzyczasie wlatywały inne książki :). Lubię fantasy, ale to nie jest mój ulubiony gatunek, więc dałam się miło zaskoczyć, bo wykreowany świat porządnie mnie wciągnął. Peter Brett wykreował silne postaci, szczególnie kobiety są mocnymi bohaterkami i momentami czytałam z rozdziawioną buzią. Cała historia kręci się wokół walki z demonami, które atakują ludzi nocą. Trzeba się zjednoczyć by z nimi wygrać, ale nawet wobec tak wielkiej wojny nikt nie zawiesza lokalnych sporów i konfliktów. Ciężko mi nie zaspoilerować, więc nic więcej nie powiem, ale saga jest prześwietna. Moją ulubioną bohaterką była Leesha i jestem jedynie rozczarowana zakończeniem. Mam wrażenie że autor stracił pomysł albo pisał pod naciskiem niecierpliwych czytelników, zamiast dać sobie czas. Mimo to – petarda, polecam mocno :). Teraz czytam za to taką petardę, że nie mogę się doczekać aż o niej opowiem. Od jakiegoś czasu staram się być konsekwentna i zamieszczać książkowe polecajki w wyróżnionych relacjach na żeby było fajniej, to ja oczywiście całe 10 tomów przeczytałam na legimi 🙂 Ciasteczka Sante z morelą Mówiłam, że będzie spory rozrzut :). Uwielbiam je i kupuje zawsze w rossmanie. Są przepyszne, odpowiednio słodkie by zaspokoić moje małe zachcianki, ale też na tyle „zdrowe” w smaku, bym nie czuła się z tym źle 😀 Nie wiem jak to wyjaśnić, ale jeśli lubisz zbożowe ciasteczka które nie są suche jak wiór – daj im szansę! Dwa dobre seriale Oba polecałam w tekście o serialach związanych z religiami, więc powtórzę tylko tytuły i krótko opowiem. Unorthodox to krótki miniserial (ledwie cztery odcinki) opowiadające o losach Esty – dziewczyny z bardzo ortodoksyjnej rodziny, która wychodzi za mąż i tak naprawdę nie wie co się właśnie wydarzyło. Shira Haas jest w tym serialu fenomenalna i uważam, że to obraz który koniecznie trzeba zobaczyc!Drugi serial to Kalifat – opowiada o młodych dziewczynach w Szwecji, które dały się omamić państwu islamskiemu. A także o tym, co dzieje się tam, w Kalifacie. Bardzo dobrze napisany, trzymający w napięciu, świetnie skonstruowani bohaterowie. Petarda! Więcej o tych serialach: Pismo Pamiętam ten szał na Przekrój jakiś czas temu. Podobał ci się? Odkryj koniecznie Pismo, które jest obecnie moim numerem jeden. Umówmy się – to nie jest coś, co przegląda się w poczekalni u dentysty aby dowiedzieć się które bikini najlepiej zamaskuje krągły brzuszek. To magazyn, w którym można znaleźć porządne eseje, reportaże i historie, za to nie znajdzie się reklam. Na zachętę podrzucam mój ulubiony teraz, żebyśmy dobrze się zrozumieli – to nie jest współpraca, ale Pismo zaproponowało mi afiliację, czyli dla mnie dyszka zarobku, dla was dyszka rabatu na abonament cyfrowy. Jeśli o mnie chodzi – ani trochę się nie obrażę gdy będziesz po prostu czytać za darmo online (chyba jest limit 3 artykułów) albo zdecydujesz się na wersję papierową. To jest rodzaj dziennikarstwa, który chciałabym wspierać niezależnie od tego, czy coś z tego mam 🙂edit: jestem lamą, afiliacja się już skończyła 😛 Róż nutridome Mój poprzedni ulubiony róż był z The Balm i nazywał się Beach balm. Nadal uważam, że jest przecudowny i pasuje chyba każdej kobiecie. Jak będziesz kiedyś w douglasie, zerknij na niego. Niepozorny, ale cudowny. Mimo swojej ceny jest też szalenie wydajny i nadal go mam, ale ostatnio i tak sięgam po dużo tańszy róż z Nutridome. Miałam z marką jednorazową współpracę z konkursem dla Was, ale tak się z nim polubiłam, że będę używać chyba do zdarcia 🙂 Mam odcień 04 Rose, który kosztuje tylko 19 zł (!) a jeśli wciąż działa kod ANIAMALUJE, to można go mieć jeszcze 10% taniej. Bardzo lubiłam się też z różem Orgasm z NARS ale jego cena jest dla mnie za wysoka ;). Karmelowe lody z biedronki Są dobre. Nie idealne, ale dobre i w dodatku wegańskie. Ja kocham słony karmel i nie mogę się doczekać aż Good Lood wróci do Warszawy, ale jak się nie ma co się lubi… lody w kubeczku z biedronki dają radę i mają takie chrupiące kawałeczki, które są dodatkowym smaczkiem! TikTok Wzbraniałam się ze wszystkich sił, ale przepadłam. Ile tam kreatywności! Ile ciekawych treści! TikTok jest naturalny, bez spiny, bez idealnych presetów, filtrów, cudownie dobranych hashtagów i mędzenia o za małych zasięgach. I jak w przypadku każdego kanału – TikTok jest taki, jaki sobie zaobserwujesz :). Ja go pokochałam i jako konsumentka treści i jako ich twórczyni. Opowiem o tym niebawem więcej, bo lada moment skończy się mój eksperyment w ramach którego miałam nagrać 100 tiktoków. Jestem oczarowana! Tekst ma też wersję video 🙂
Daj mi mapę, jeśli tylko znasz Jeśli tylko ją znasz Piękny świat Lubię zapomnieć, że zło nas dosięga Wystarczy łza Czujności brak nigdy nie zwycięża Nie wiem jak omijać błędy cudzego sumienia Mierzone w twarz Nie uniknę ran Każdy już oberwał Piękny świat Lubię zapomnieć, że zło nas dosięga Wystarczy łza
Strasznie się cieszę, że wprowadziłam cykl z ulubieńcami miesiąca na bloga! Już po kilku miesiącach widzę ilu fajnych rzeczy bym Ci nie pokazała, bo „tak jakoś nie byłoby okazji” (no przecież nie zrobię wpisu o kocu, co się nim owijam na wieczór albo termosie,bo dni by mi zabrakło), a mając ulubieńców wrzucam wszystko, o czym w danym miesiącu nie zdążyłam Ci opowiedzieć do jednego worka i już. Poza tym, gdy pisałam ostatni wpis, tak z serca najzwyczajniej w świecie, dotarło do mnie jak bardzo brakuje mi tu miejsca, żeby móc pogadać z Wami tak po prostu i choć ulubieńcy są taką namiastką, to lada dzień w newsletterze napiszę Ci o kilku innych pomysłach, które chodzą mi po głowie. A teraz, do rzeczy. CO MNIE ZACHWYCIŁO – ULUBIEŃCY SIERPNIA TKANE KOCE COLORSTORIES Tkany koc marzył mi się od dawna i odkąd do mnie trafiły praktycznie się z nimi nie rozstaję. Uwielbiam je za mięsistość i za to, że jest pod nimi ciepło, ale bez efektu sztucznej sauny, którą dają wszystkie poliestrowe zamienniki. W dodatku przepięknie wyglądają i nie zajmują dużo miejsca. Jeśli macie ochotę sprawić sobie coś fajnego tej jesieni to to byłby mój typ. ŁÓŻECZKO TURYSTYCZNE JOIE Dotarło do nas kilka dosłownie kilka godzin przed wyjazdem i uratowało mi życie w wakacje, serio. Odkąd Mia pewnego dnia ruszyła przed siebie na czterech, tak nie miałam sekundy wolnego podczas, gdy nie spała, a zabranie jej gdziekolwiek na noc graniczyło z cudem, bo nie byłoby miejsca, w którym mogła by bezpiecznie spać. ( Podłoga odpadała, bo ona nocą wędruje niesamowicie i raz próbowałam to po 1,5 godziny od zaśnięcia znalazłam ją z 2 metry od materaca). Łóżeczko turystyczne Joie, które przyszło do nas z w idealnym czasie uratowało nasz wyjazd do Babci, a teraz jest dodatkowym łóżeczkiem stojącym w naszej sypialni, dzięki czemu Wiki ma swobodny dostęp do pokoju podczas drzemki siostry. Co prawda ja nie korzystam z części jego funkcji (dodatkowy leżaczek, podwieszany materac, przewijak – wszystko zobaczysz TUTAJ), bo Mia jest już za duża, ale już np. funkcja lampki i modułu z kołysankami i odgłosami natury to strzał w dziesiątkę, a są jeszcze delikatne wibracje! Jeśli planujecie podróżować z maluszkiem od samego początku albo np. często planujecie bywać u dziadków itp. to zdecydowanie warto przyjrzeć się temu modelowi z bliska. LUNCHBOX Z BIEDRONKI Za całe 9,99 zł 😉 Po raz kolejny próbuję przeprosić się z dietą, a przy moim trybie życia nieodłącznym jej elementem jest przygotowywanie jedzenia wcześniej. Długo szukałam jakiegoś sensownego pojemnika i ten od razu przypadł mi do gustu – fajny kolor, specjalna uszczelka, dodatkowy pojemnik w środku i całkiem porządne sztućce. Jedyny jego minus to fakt, że ciężko się go otwiera. TERMOS NUVITA Ze mną jest taki problem, że nie lubię typowego fast food’owego żarcia. Najzwyczajniej w świecie mi nie smakuje i podczas, gdy np. chcemy wyjść na cały dzień, a nie mieliśmy uwzględnionego w budżecie posiedzenia w Pizza Hut czy innej pizzerii za 50 zł +, ja niejako skazywałam sama siebie na to, że w porze obiadowej zjadałam croissanta czy inną drożdżówkę, podczas, gdy Wiki z Łukaszem zajadali frytki i burgery. Dzięki termosowi problem zniknął, bo zabierałam sobie albo swojego kurczaka z fetą, brokułami i makaronem albo ulubioną zupę. Myślę, że to fajny gadżet – kupiłam też drugi mniejszy, żeby czasem Wiki na drugie śniadanie do przedszkola spakować coś ciepłego. Kupisz go np. TUTAJ NOWA POŚCIEL Uwielbiam spać! Obecnie jednym z większych marzeń jest zostawienie dzieci pod opieką ukochanych osób na 2-3 dni i … sen do oporu. Serio, marzę o tym, że móc siedzieć do późna, a potem na luzie wstać dopiero, gdy się wyśpię. Spędzić dobę dokładnie tak, jak lubię najbardziej. Uznałam, że skoro to jest tak ważna część mojego życia to chcę na samym początku zacząć pozbywać z niej bylejakości i chcę zacząć zmieniać to od teraz. Choć wymiana kołdry i poduszek na lepsze jakościowo na razie nie mieściła się w budżecie, to chociaż wreszcie sprawiłam sobie pościel, która codziennie sprawia, że moja wewnętrzna estetka się uśmiecha. Łatwo nie było, bo nim znalazłam ją wśród tysięcyaukcji z cyklu „tutaj aż 100 wzorów pościeli” minęło trochę czasu, ale było warto, bo jestem z niej bardzo zadowolona, a kosztowała raptem kilkadziesiąt złotych. INSTABOOK Uznałam, że pojawienie się na Instagramie tzw. Stories, czyli tak jakby snapchat’a w Instagramie, gdzie mogę dzielić się z Wami takim „tu i teraz”, jest idealnym momentem na to, żeby wreszcie w instagramowych kwadracikach zrobić trochę porządku. Dużo zdjęć zupełnie nie wpisywało mi się w stylistykę, którą chcę utrzymywać na instagramowym koncie, a żal było mi ich usuwać, bo to przecież piękne wspomnienia. Z pomocą przyszedł Instabook, gdzie zmontowałam sobie taką cudną książeczkę z naszymi wspomnieniami w kwadratach. Magia, mówię Ci! Mnie najbardziej do gustu przypadła opcja „album” czyli same kartonowe strony, dzięki czemu jak dziewczyny biorą się za oglądanie zdjęć to jestem spokojna. Zrobienie Instabook’a mega mnie zmotywowało do wywołania reszty zdjęć – właśnie jestem w trakcie kompletowania materiałów na fotoksiążkę z pierwszych trzech lat życia Wiki <3 WOREK/MATA DO ZABAWY PLAY&GO Nie wiem, czy też tak masz, ale ja mogę mieć 5 pokoi, a moje dzieci i tak będą bawiły się tak, gdzie aktualnie siedzą wszyscy. Dzień w dzień mam więc salon pełen Mii piłeczek, grzechotek i innych zabawek, a gdy popołudniu dołącza Wiki to rozsypują jeszcze cały kosz Lego Duplo i karton innych klocków. Jednocześnie ja staram się w środku każdego dnia wyrwać chociaż 30 minut na złapanie oddechu w ciszy, spokoju i porządku. Zazwyczaj w porze popołudniowej drzemki Mii, kiedy Wiki już we względnej ciszy bawi się u siebie. I wtedy Play&Go jest nie do przecenienia. Play&Go to taka „mata” do zabawy, która ma wszyte „troczki” za które ściągamy materiał z całą leżąca nań zawartością w formę wygodnego worka. W kilka sekund zbieram cały rozgardiasz ze środka pokoju i mam czas, by delektować się moją chwilą sam na sam z herbatą. Fajny patent, nie? A mam coś jeszcze lepszego! Mam dla Was do rozdania jeden taki worek (wzór w wąsy) – wystarczy, że pod postem na facebooku (TUTAJ) odpowiedziesz mi na proste pytanie, a ja z odpowiedzi wybiorę jedną osobę, do której wyślę worek. To jak, przyda Ci się taka mata? Jestem strasznie ciekawa, co Ciebie zachwyciło w ostatnim miesiącu? Daj mi koniecznie znać w komentarzu. Poprzedni ulubieńcy 28 pomysłów, co kupić na prezent dla Niej, dla Niego i dla Dziecka | Prezentownik Wyjątkowości 2020 Opublikowano: 1 grudnia 2020 Wierzę w magię drobnych upominków. Wierzę, że przemyślanym, trafionym prezentem można powiedzieć „jesteś dla mnie ważna/y, myślę o Tobie”. Dlatego dziś, kolejny rok z rzędu mam dla Was świeżutkie zestawienie Wyjątkowości, którymi można obdarować najbliższych. Prezentownik Wyjątkowości ma to do siebie, że są to wyselekcjonowane przeze mnie rzeczy, których na próżno szukać w popularnych sklepach. […] 0 komentarzy Wielki Prezentownik Wikilistki – zbiór ponad 2000 pomysłów na prezenty (dla dzieci i nie tylko!) z bloga Opublikowano: 24 listopada 2020 Szukasz pomysłu na trafiony prezent? Przedstawiam Ci Wielki Prezentownik Wikilistki, czyli ponad 2000 inspiracji na prezent dla dzieci i nie tylko. Od lat zajmuję się smartshoppingiem i przy okazji wyszukuję prezentowe perełki. W związku z tym, że przez kilka lat na blogu pojawiła się masa, ale to masa wpisów z inspiracjami na różne prezenty, postanowiłam […] 3 komentarze Ulubieńcy września 2016 Opublikowano: 16 października 2016 Mili Państwo, na poniedziałkowy rozruch podrzucam ulubieńców września 2016 z lekkim opóźnieniem. Dni ostatnio mijają jakby ich nie było, a ja z jednej strony staram się maniakalnie łapać doczesność, a z drugiej mam bardzo ambitne przyszłościowe plany, wszystkie dla mnie ważne i jedyną sensowną opcją byłoby się sklonować. Świat strasznie pędzi i trudno złapać dziś […] Ulubieńcy sierpnia 2016 Opublikowano: 15 września 2016 Strasznie się cieszę, że wprowadziłam cykl z ulubieńcami miesiąca na bloga! Już po kilku miesiącach widzę ilu fajnych rzeczy bym Ci nie pokazała, bo „tak jakoś nie byłoby okazji” (no przecież nie zrobię wpisu o kocu, co się nim owijam na wieczór albo termosie,bo dni by mi zabrakło), a mając ulubieńców wrzucam wszystko, o czym w […] 28 komentarzy Ulubione w czerwcu ’16 Opublikowano: 9 lipca 2016 Dziś na blogu początek nowego cyklu. „Ulubione w … „ będzie zbiorem tego, co zachwyciło mnie w ostatnim miesiącu, ale jakoś nie zdążyłam Wam tego pokazać. Taka moja wersja ulubieńców miesiąca, ale nie będę ograniczać się tylko do kosmetyków, tylko pokazywać Wam będę też ajróżniejsze gadżety, zabawki, ubrania, książki, filmy czy miejsca. Dziś ulubione w czerwcu – co […] 6 komentarzy Jeśli masz ochotę wesprzeć moją twórczość i umożliwić mi dalszy rozwój, możesz jednorazowo i bez zobowiązań postawić mi wirtualną wspierającą kawę :) Dziękuję! Spodobał Ci się ten wpis? Udostępnij go dalej, poleć swoim znajomym :) Bardzo mi w ten sposób pomożesz!
Pragnę tylko Ciebie widzieć, więc Może daj mi znać Chciałbym wiedzieć zanim już dotknę dna (dotknę dna) Może daj mi znać, co jeżeli teraz nadszedł ten czas Ten czas, o ten czas, to nasz czas Jak się nie martwić, gdy myślę co z nami Jak potoczą sprawy się, czy spełnią plany Jak się nie martwić, gdy myślę co z nami Once one, Yoy,Give everythink from yourself, once once, exactly yes, you know, aj ref: [ Bob One] Give everything from yourself Mate, the goal is so close. Always representing your name Although Mephisto is still waiting behind corner . Leave him shambles . 1. [ Bob One] Sometimes stres is stopping you , you know. Like Tarantula's venom, you bend the tail and leaving somewhere . This is how it is, sometimes life tires me. It rains from above , gloomy state , drinks blood like a tick . As a vampire fang sticks in a loop for the neck , you miss the days when the arterial oxygen in the veins . This B to O to B to ONE state is also and I Because we sleep promotes it when the whole point passes. Head up is not the end of the topic , Bro. Simply look in his eyes. Representing always your face . Only your fear stop you if you give him . You play here with all doubt, send in the sand. You have one move , no trials. She went to the tape again . The only enemy is your brain , do not explain . It do not look at those who say 'no' . After all, no one here knows better what you want. ref : [ Bob One] Give everything from yourself Mate, the goal is so close. Always representing your name Although Mephisto is still waiting behind corner . Leave him shambles . 2 [ Bass Tajpan ] We all think the same, above . The game goes on, yes. Work on the variety of fate, above . In hand the strength of all the cards , yes. You keep cards, which were distributed, hey. The hand of fate. That is a fact , yes. Think about replace them, below. You have them in hand, not blind chance . The instinct of the nature of the gift. Believe in the power of faith. Take advantage of because you have a gift . This is the moment to fulfill their dreams . How much of each other give -da- da -da- give . Only you can then bra - bra - brother to take . Remember . I dump the tether . Work on yourself, you force the laughs. ref : [ Bob One] Give everything from yourself Mate, the goal is so close. Always representing your name Although Mephisto is still waiting behind corner . Leave him shambles . 3 [ Bob One] Quickly , quickly. You train indifference. On the failure of that and so you will have to swallow Take what it is, before the vultures hook it. See if the opportunity does not change in the bait. For one moment, you may lose so much. Rustling still escape. His absence is losing a bonnet You see those soap operas , a failed business. Look for errors and reasons, don't make an affair . No, no . I've seen many which said - this is short , this way is miracle, but it's pity eagle had gone on the threshold. I have seen such what they said , they said. And they like say a lot, but now they're gone. No. I have seen those who like snow, but instead of snowmen, they model themselves. You know, what's going on. Do not join them, and control all boards . You need to take care of your chances by yourself. ref : [ Bob One] Give everything from yourself Mate, the goal is so close. Always representing your name Although Mephisto is still waiting behind corner . Leave him shambles . Humor na dzisiaj. Przychodzi baba do lekarza z wielką dupą, a lekarz na to: Ale wielka dupa! Baba obraża się i wychodzi. Idzie do następnego, a lekarz na to: Ale wielka dupa! Baba obraża się i wychodzi. Dzwoni drugi lekarz do trzeciego lekarza i mówi: Zaraz na pewno przyjdzie do ciebie baba z wielką dupą, ale nic nie mów, bo obraża Może wczoraj tak nie było,ale dziś będzie tak Parę rzeczy kurz przykrył,parę wziął tu wiatr. Wczoraj nie wyglądało jeszcze na to tak,że Jutro będzie orajt ,dzisiaj daję radę sam. Nie poamgaj mi ,nie mów mi jak mam żyć, Wiesz ,bo próbuję dziś tu nie pić ,a ty dziś ---- mnie. Proszę Cię daj mi żyć tu,tak jak będę chciał , nie według czyiś szyfrów. Chwycić wiatr w żagle i polecieć nagle, gdziekolwiek ponad tą chorą taflę. Fałszu ,tanich głupot i wadliwego ego, w marszu słyszysz tupot ,to my gdzieś daleko. Od tego wszystkiego według własnego planu, muszę być lwem,ale z dala od baranów. Muszę dawać radę,muszę ją dać wiem, świecić przykładem puszczać ją w świat też.. Refren: Zbyt wiele razy ufałaś mi na darmo, Zbyt wiele słów nie usłyszałaś,aż do dziś. Zbyt często prosiłaś bym się ogarnął, Nie pomagaj mi sam muszę iść. x2 R-Ice: Wyszedłem z domu, chociaż byłem sam ,miałem plan Powietrze było rześkie,pod skrzydłami miałem wiatr. Wiatr unosił mnie nad ziemię blask na twarzy to promienie, Tak wygląda to wszystko,kiedy posiadasz marzenia. Nie pomagaj mi,jeśli sam w to nie wierzysz, Cele są piękne,póki w ziemię nie uderzysz. Nie próbuję się zmieniać gdy patrzę na resztę, Raczej piję wódkę z nią odchodzę często w bezkres. I chyba się zmieniam pod ciężarem doświadczenia, Kiedy znów stawiam krok na mieliźnie przeznaczenia. Nie znasz mnie mówisz o mnie ale gdzie tu widać sens, Skoro częściej widzę ból niż poezji śmiech. Kiedy łza kapała z rzęs,to pomocy brakowało, Może tym się nie dzieliłem,może mi nie wypadało. Dziś pokładam nadzieję w rzecz najbardzie mi bliską, Kiedy odejdzie wszystko zostanie mi Hip-Hop.. Refren: Zbyt wiele razy ufałaś mi na darmo, Zbyt wiele słów nie usłyszałaś,aż do dziś. Zbyt często prosiłaś bym się ogarnął, Nie pomagaj mi sam muszę iść. x2 Tmk aka Piekielny: Znasz mnie lepiej niż ja sam wystarczy jedno spojrzenie, Kilka słów i mój strach,gdy brak mi wiary w siebie. Nie ma szans bym się zmienił dziś, Nie ma nas trzeba chlać,choćbym nie był w stanie iść. Wolałbym być ułożonym gościem, wtedy wszystko w życiu przychodziłoby mi prościej. Miałbym siłę i mierzyłbym wysoko, I nie stawałbym na moście,myśląc jak tam głeboko. Kurwa stop, czas z tym skończyć do chuja, Chwycić za broń,życie strasznie znieczula. W wódce topimy uraz jeszcze możemy być wolni, Sukces rodzi się w bólach,czas się na nie uodpornić. Nie pomagaj mi,nie patrz mi w oczy, Świat mnie złamał dziś,nie umiem przyjąć pomocy. Nie umiem iść ku światu,razi mnie zbytnio, Boże zabierz mi wszystko zostaw tylko Hip-Hop. Refren: Zbyt wiele razy ufałaś mi na darmo, Zbyt wiele słów nie usłyszałaś,aż do dziś. Zbyt często prosiłaś bym się ogarnął, Nie pomagaj mi sam muszę iść. x2 - Daj mi wszystko wytłumaczyć. Proszę daj mi szanse. - mówi Kyle a w jego słowach słyszę smutek. - Proszę, daj sobie wszystko wytłumaczyć. - Nie mam na ciebie siły. Jednego dnia mówisz, że mnie kochasz i w ten sam dzień dostajesz sms od jakiejś kurwy, że za tobą tęskni. Nie chce grać w tą twoją grę. Nie patrząc na mnie trzymasz dłoń, Przeczuwam, czego możesz chcieć, Tym razem to - przypuszczam - Będą słowa te... Nie kochasz mnie... Nie kocham cię. Za dużo stało się - sam wiesz, Za wiele zapomniałam dni, Nieprzemyślanych słów i chwil Tak wiele jest. Ja to nie ty. Ty to nie my. Jak zatrzymany w biegu wiatr, Jak niebo wśród nocy bez gwiazd, Jak liść bez wody - tak ty Beze mnie nie znaczysz już nic. Sama dla siebie jesteś tym, Kim ja dla ciebie chciałem być, Znikąd donikąd wciąż przeganiasz moje sny Ja to nie ty. Ty to nie my. Ściskam w swej dłoni twoją dłoń, Pamiętam, jak budziła mnie I wieczorami kładła spać, A teraz cóż... Nie kochasz mnie... Nie kocham cię. Jak zatrzymany w biegu wiatr, Jak niebo wśród nocy bez gwiazd, Jak liść bez wody - tak ty Beze mnie nie znaczysz już nic. Być może jeszcze kiedyś odnajdziemy się... Wiesz co, chyba sam w to nie wierzysz... Jak zatrzymany w biegu wiatr, Jak niebo wśród nocy bez gwiazd, Jak liść bez wody - tak ty Beze mnie nie znaczysz już looking at me holding her hand,I sense what you want, This time it is - I suppose -There will be these words ... Do not you love me ... I do not love you. Too much happened - you know, Too many forgotten days, Ill-considered words and moments So much is. I was not you. You are not we. How to stop the run the wind, As the night sky without stars, Like a leaf out of water - so youWithout me, you do not mean nothing. By itself, you're the one What I wanted to be for you, From nowhere to nowhere still chases my dreams I was not you. You are not we. I shake his hand in your hand, I remember when I woke I placed an evening to sleep, And now, well ... Do not you love me ... I do not love to stop the run the wind, As the night sky without stars, Like a leaf out of water - so youWithout me, you do not mean nothing. Perhaps we ever find ourselves ...You know, I think he do not believe ...How to stop the run the wind, As the night sky without stars, Like a leaf out of water - so youWithout me, you do not mean nothing.
Old track z 2015 roku Nie długo więcej z mojej strony nowych rzeczy pozdrawiam wszystkie dobre twarze 🤚🤚 R#RdoI #Dajmitylko #2015
Witajcie w kolejnym wpisie na moim blogu! Słońce za oknem zwiastuje wiosnę, temperatury w końcu podnoszą się ku górze. I jak tu się nie cieszyć? Tym razem mam dla Was wpis z serii „Ulubieńcy” – dzisiaj będą to moje odkrycia minionego miesiąca! Podzielę się z Wami zarówno moimi nowinkami makijażowymi, jak również pielęgnacyjnymi. Gotowi! Zaczynamy! 1. DIOR Diorskin Forever – Fluid Foundation w kolorze 010 był dla mnie miesiącem marki Catrice i podkładu HD Liquid Coverage Foundation. Tego „bohatera” wielu osobom nie trzeba przedstawiać – jest to podkład, który podbił serca niezliczonej ilości Bloggerek i przez bardzo długi czas znikał z szafy Catrice w tempie ekspresowym. Sprawdzał się u mnie przez dłuższą chwilę, jednak jego oksydacja oraz wąska gama kolorystyczna sprawiły, że zaczęłam szukać czegoś nowego. Ponadto, po zakupie drugiej buteleczki produktu, zaczął mnie zapychać i nieładnie działać na moją cerę. Przechodząc do mojego numer jeden na ten moment – DIOR zadziałał na moją skórę niemalże kojąco. Zapewnienia producenta o wygładzeniu oraz wyrównaniu kolorytu cery wraz z matowym wykończeniem jak najbardziej jest prawdziwe. Podkład sprawdził mi się w trakcie intensywnego użytkowania podczas trudnego dnia w pracy, co jest dla mnie najlepszym testem wytrzymałości dla tego typu kosmetyku. Zaskakująco dobre okazuje się również krycie tego podkładu i na pewno sięgnę po niego ponownie… O ile nie wpadnie w moje ręce coś równie zachwycającego ;)2. NARS Radiant Creamy Concealer w kolorze idealnego korektora pod moje zmęczone oczy trwa. Od TARTE, przez Catrice, NYX i wiele, wiele innych… A w lutym kończąc właśnie na marce NARS. Cieszę się, że jest to produkt wolny od parabenów, alkoholu oraz siarczanów. Formuła kosmetyku jest specyficzna i trzeba mocno nagimnastykować się, aby efekt finalny był idealny. Ale myślę, że umiejętne nałożenie oraz szybkie przypudrowanie korektora jest rozwiązaniem idealnym. I tak jak w przypadku podkładu marki DIOR, przeszedł on test dziesięciogodzinnej pracy „na nogach”. Egzamin zaliczony na piątkę z plusem! Drobne podkreślenia w zmarszczkach są nieuniknione po intensywnym dniu w pracy, więc to jestem w stanie Too Faced Chocolate paleta jest moją miłością od pierwszego wejrzenia. Jeżeli nie widzieliście jej recenzji, odsyłam Was do wpisu pod tym linkiem. Kolorystyka, pigmentacja oraz wytrzymałość – nic dodać, nic ująć! Too Faced standardowo staje na wysokości zadania i inspiruje na każdym kroku. 4. Puder ryżowy za niską cenę. Polubiłam go do bakingu i nie powoduje tzw. wybielenia twarzy. Pięknie wtapia się w podkład, nie podkreśla suchych skórek. Niestety efekt nie jest długotrwały i po kilku godzinach muszę sięgać po niego ponownie, jednak sprawdza się mimo wszystko bardzo dobrze. Jedyne, co mnie męczy to opakowanie kosmetyku i niepraktyczny sposób jego wysypywania, tj. potrząsanie pudru w celu wydobycia zadowalającej mnie ilości na wieczko… Niemniej jednak jest to produkt, który pokochałam i pozostawiam w swojej kosmetyczce chyba już na Bielenda – czarna maska detoksykująca Black oczyszcza i odpręża moją buzię, a po zmyciu pozostawia ją przyjemnie gładką. Chyba nic więcej nie trzeba dodawać. Bielenda weszła na rynek z mocnym przytupem i coraz chętniej sięgam po jej produkty. Zaczynałam od mgiełek oraz toników różanych, teraz przyszła kolej na testowanie wszelkiego rodzaju masek. Ta okazała się strzałem w dziesiątkę! Dozuje się ją z tubki, jest bardzo wydajna i przyjemna w użyciu. 6. Evree Cannabis & Kukui – pobudzający krem do to określa producent: "Przyjemność na legalu". I faktycznie, jest to dla mnie przyjemne objawienie początku tego roku. Zwłaszcza przy temperaturze, która sięga minus kilkunastu stopni… Na co dzień, zwłaszcza zimą, walczę z suchością dłoni. Z tego powodu chętnie sprawdzam nowinki pielęgnacyjne, które mogłyby gwarantować mi ukojenie. I tak też jest w tym przypadku. Błyskawicznie się wchłania, pięknie pachnie i dba o moją skórę w upragniony przeze mnie sposób: regeneruje, łagodzi i tworzy warstwę ochronną. Produkt znika z półek bardzo szybko, więc warto również zajrzeć do Biedronki, ostatnimi czasy na pewno go tam znajdziecie. Miałam okazję sprawdzić również inne propozycje z tej linii: cannabis i cytryna oraz cannabis i papaja, jednak połączenie z kukują jest moim numerem jeden. 7. Glam Glow #Multimasking marka z „gorącymi” produktami. Zanim sięgnęłam po „pełnowymiarowe” opakowanie tej firmy, wolałam wypróbować miniatur i zdecydować się na konkretną maseczkę, która sprostałaby moim wymaganiom. Zwłaszcza, że cena jest wysoka… I bardzo cieszę się, że nie kupiłam pierwszej lepszej maski tylko ze względu na przepiękne opakowanie, fajną reklamę i kuszące obietnice. Dlaczego? Ponieważ część miniatur niestety nie sprawdziła się w moim przypadku i z całości zestawu (tj. pięć miniatur po 10 g i jedna 20 g) jestem zadowolona z połowy… Na pewno mogę polecić Gravitymud, Powermud oraz Thirstymud. Te trzy tubki zdziałały cuda na mojej twarzy, reszta (Flashmud, Supermud oraz Youthmud) – wręcz odwrotnie, podrażniła i nie zadbała o nią odpowiednio, a szkoda. Chętnie opiszę je dokładnie w kolejnym wpisie. Co Wy na to?A jacy są Wasi ulubieńcy jeżeli chodzi o zeszły miesiąc? Odkryliście coś nowego, wartego uwagi lub wyjątkowo zaskakującego? Dajcie mi koniecznie znać w komentarzu! Obecnie jestem w trakcie poszukiwań idealnej bazy pod makijaż – macie coś godnego polecenia?
Zapraszam do przesłuchania mojego nowego utworu! ^^Jest to moja pierwsza piosenka.Zapraszam również do zasubskrybowania, polubienia i wyrażenia opinii w kome
Tłumaczenia w kontekście hasła "mi tylko jeden" z polskiego na angielski od Reverso Context: Dajcie mi tylko jeden dzień bez komplikacji. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate

Jeden dzień - YOUNG MULTI zobacz tekst, tłumaczenie piosenki, obejrzyj teledysk. Na odsłonie znajdują się słowa utworu - Jeden dzień.

Lyrics for Daj mi znać by Oskar Cyms. Miasta zgiełk tych ulic szum Nie leczy mnie nic oprócz słów od Ciebie Tych od Ciebie Ciepl .